Seks z obowiązku prowadzi u kobiet do utraty pożądania i lęku. Wyniki badania

Seks z obowiązku rzadko zaczyna się od myśli: „zmuszam się”. Częściej pojawia się w związku po cichu. Jedna osoba nie ma ochoty na zbliżenie, ale zgadza się, żeby nie rozczarować partnera, nie wywołać kolejnej kłótni albo nie mierzyć się z jego obrażeniem. Czasem robi to z troski o relację, czasem z poczucia winy, a czasem ze strachu, że odmowa zostanie odebrana jako brak miłości.

Jednorazowa zgoda na seks mimo braku spontanicznej ochoty nie musi oznaczać, że to seks z obowiązku ani być krzywdząca. Bywa przecież, że pożądanie pojawia się dopiero w odpowiedzi na bliskość i przyjemny dotyk. Problem zaczyna się wtedy, gdy zgadzanie się na niechciany seks staje się powtarzalnym sposobem dbania o spokój w związku, a po zbliżeniu zamiast przyjemności i bliskości pozostają napięcie, smutek, złość albo ulga, że „jest już po wszystkim”.

Co to jest seks z obowiązku?

Seks z obowiązku to określenie sytuacji, w której osoba podejmuje aktywność seksualną nie dlatego, że jej chce, lecz dlatego, że czuje, iż powinna. W badaniach zjawisko to bywa opisywane jako *consenting to unwanted sex*, czyli wyrażanie zgody na niechciany seks.

Z zewnątrz zgoda zostaje wyrażona, ale wewnętrzne doświadczenie mówi coś innego: „nie chcę tego”, „wolałabym spać”, „chcę mieć to za sobą” albo „łatwiej się zgodzić, niż poradzić sobie z reakcją partnera”.

  • chęć uniknięcia napięcia lub kłótni;
  • obawa przed złością, obrażeniem się albo wycofaniem partnera;
  • poczucie winy związane z częstotliwością seksu;
  • przekonanie, że w związku „trzeba zaspokajać potrzeby partnera”;
  • lęk przed zdradą, rozstaniem lub utratą bezpieczeństwa finansowego;
  • trudność w rozpoznaniu i zakomunikowaniu własnych granic;
  • próba okazania miłości kosztem własnego komfortu.

Nie każda z tych sytuacji oznacza świadomy przymus ze strony partnera. Nie zmienia to jednak faktu, że powtarzające się przekraczanie własnego „nie” może mieć negatywne konsekwencje.

Seks z obowiązku – co pokazało badanie Cami Hurst?

Cami Hurst w swojej rozprawie doktorskiej „Outcomes of Women who Consent to Unwanted Sex in the Context of Long-term Relationships” analizowała doświadczenia ponad 1300 kobiet po 30. roku życia, pozostających w długotrwałych związkach. Uczestniczki deklarowały, że zdarzało im się wyrażać zgodę na seks, którego nie chciały. Do badania nie kwalifikowano kobiet zgłaszających wcześniejszą napaść seksualną, wykorzystanie seksualne lub przemoc fizyczną, ponieważ badaczka chciała przyjrzeć się następstwom samego wzorca zgadzania się na niechciany seks.

Analizowano cztery obszary: emocje, objawy psychologiczne, funkcjonowanie seksualne oraz wpływ na relację.

W najbardziej obciążających sytuacjach uczestniczki najczęściej zgłaszały:

  • zdenerwowanie lub silną przykrość – około 69%;
  • rozdrażnienie – około 68%;
  • cierpienie emocjonalne – około 62%;
  • poczucie winy – około 55%;
  • wstyd – około 47%.

W odpowiedziach otwartych szczególnie często pojawiało się rozżalenie. Uczestniczki wspomniały o nim 157 razy, chociaż nie było ono osobną pozycją w zastosowanej skali emocji.

Badanie miało charakter przekrojowy i opierało się na samoopisie. Nie pozwala więc stwierdzić, że seks z obowiązku w każdym przypadku prowadzi do opisanych konsekwencji ani że jest ich jedyną przyczyną. Pokazuje jednak, że dla znacznej części badanych kobiet doświadczenie to wiązało się z dużym cierpieniem.

53% badanych kobiet zgłaszało objawy przypominające PTSD

Jednym z najbardziej niepokojących wyników było to, że 53% uczestniczek uzyskało wyniki wskazujące na umiarkowane lub wysokie nasilenie objawów przypominających objawy zespołu stresu pourazowego, związanych z wyrażaniem zgody na niechciany seks.

Kobiety zgłaszały między innymi:

  •  unikanie myśli i rozmów o seksie;
  • unikanie sytuacji, w których mogłoby dojść do zbliżenia;
  • napięcie na myśl o dotyku partnera;
  • rozdrażnienie i wybuchy złości;
  • lęk seksualny;
  • rozwijającą się awersję do aktywności seksualnej;
  • emocjonalne odłączenie i dystans wobec partnera.

Jedna z uczestniczek mówiła:

„Czuję, że nie mogę przebywać w swojej sypialni bez zdenerwowania i obawy, że zacznie mnie dotykać, oczekując seksu”.

Ten wynik nie oznacza, że u 53% uczestniczek rozpoznano PTSD. Badanie wskazało na nasilenie objawów przypominających reakcje pourazowe, a nie na kliniczną diagnozę. Zaproponowane przez Hurst pojęcie traumy związanej z wyrażaniem zgody na niechciany seks nie jest obecnie odrębną jednostką diagnostyczną.

Seks z obowiązku. Kiedy zgoda pojawia się pod presją

Wiele uczestniczek początkowo deklarowało, że partner nigdy ich nie zmuszał. Dopiero szczegółowe pytania ujawniały zachowania, które można określić jako presję werbalną lub emocjonalną.

Chodziło między innymi o:

  • wielokrotne ponawianie prośby po usłyszeniu odmowy;
  • obrażanie się lub okazywanie złości;
  • wzbudzanie poczucia winy;
  • próby „przekonania” partnerki dotykiem po tym, jak powiedziała „nie”;
  • sugerowanie, że seks jest obowiązkiem w małżeństwie lub związku;
  • straszenie zdradą, rozstaniem albo pogorszeniem relacji.

Jedna z uczestniczek ujęła to tak:

„Nigdy mnie nie zmuszał. Tylko się obrażał i był na mnie zły. Łatwiej było zgodzić się na seks z obowiązku niż radzić sobie z jego emocjami”.

To ważne zdanie, ponieważ pokazuje różnicę między zgodą udzieloną swobodnie a zgodą, która służy uniknięciu konsekwencji odmowy. Brak przemocy fizycznej nie oznacza automatycznie, że w relacji nie ma presji.

Jak seks z obowiązku wpływa na pożądanie?

Pożądanie potrzebuje przestrzeni na ciekawość, przyjemność i możliwość wycofania się. Kiedy dotyk zaczyna oznaczać oczekiwanie, a odmowa prowadzi do napięcia, ciało może zacząć chronić się przed kolejnym przekroczeniem.

Kobieta może najpierw unikać seksu, później sytuacji mogących do niego doprowadzić, a w końcu również zwykłej czułości. Przytulenie, pocałunek albo wspólne leżenie w łóżku przestają być neutralne, ponieważ pojawia się myśl: „jeśli odpowiem na ten dotyk, on będzie oczekiwał czegoś więcej”.

W rezultacie mogą wystąpić:

  • spadek pożądania;
  • trudność z odczuwaniem podniecenia;
  • problemy z osiąganiem orgazmu;
  • unikanie inicjowania bliskości;
  • ból w czasie seksu;
  • awersja wobec seksu lub niektórych form dotyku;
  • poczucie, że własna seksualność została „wyłączona”.

Jedna z uczestniczek badania opisała to następująco:

„Nie odczuwam już żadnej ochoty na seks. Nie odczuwam pożądania wobec mojego partnera. Seks z obowiązku i narastające rozżalenie zniszczyły wszelką bliskość emocjonalną w naszym związku”.

Seks z obowiązku a pożądanie responsywne

Brak ochoty na początku zbliżenia nie zawsze oznacza, że seks jest niechciany. U części osób pożądanie ma charakter responsywny: pojawia się nie przed kontaktem, spontanicznie, lecz w odpowiedzi na przyjemną bliskość, dotyk i narastające podniecenie.

Osoba może wtedy myśleć: „nie czuję teraz spontanicznej ochoty, ale mam przestrzeń, żeby sprawdzić, czy przyjemność się pojawi”. Nadal ma możliwość zatrzymania kontaktu w dowolnym momencie, nie boi się reakcji partnera i ostatecznie jest zadowolona z tego doświadczenia.

Przy seksie z obowiązku sytuacja wygląda inaczej. Osoba nie tylko nie ma początkowej ochoty, lecz także nie chce uczestniczyć w zbliżeniu, zgadza się z lęku lub poczucia powinności, a w trakcie albo po seksie doświadcza dyskomfortu, złości, smutku czy odłączenia.

Kluczowe pytanie nie brzmi więc wyłącznie: „Czy miałam ochotę przed seksem?”, ale również:

  • Czy mogłam bezpiecznie odmówić?
  • Czy mogłam zatrzymać zbliżenie w każdej chwili?
  • Czy byłam ciekawa tego doświadczenia, czy chciałam mieć je za sobą?
  • Czy po seksie czułam przyjemność i bliskość, czy raczej ulgę, smutek albo rozżalenie?

Dlaczego seks z obowiązku osłabia bliskość?

Kobiety często godzą się na niechciany seks właśnie po to, aby ochronić relację. Chcą uniknąć konfliktu, dać partnerowi poczucie bycia pożądanym albo zabezpieczyć związek przed zdradą czy rozstaniem. Z czasem strategia ta może jednak przynieść odwrotny efekt.

Rozżalenie narasta, ponieważ jedna osoba coraz częściej ignoruje własne granice, a druga może nie wiedzieć, że otrzymywana zgoda nie jest swobodna. Seks staje się przewidywalnym zadaniem. Znika inicjowanie, czułość i poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. Pojawiają się kłótnie o częstotliwość kontaktów, wzajemne oskarżenia i poczucie beznadziei.

Im większa presja na seks, tym silniejsze może być unikanie. Im silniejsze unikanie, tym bardziej druga osoba może naciskać lub domagać się wyjaśnień. W ten sposób para wpada w błędne koło, w którym obie strony czują się odrzucone i niezrozumiane.

Jak przestać uprawiać seks z obowiązku?

Pierwszym krokiem nie powinno być zwiększanie częstotliwości zbliżeń. Jeśli seks stał się źródłem lęku, planowanie kolejnych kontaktów lub „przełamywanie się” utrwali dotychczasowy wzorzec.

Potrzebne jest najpierw odbudowanie bezpieczeństwa.

1. Zatrzymajcie presję po odmowie

„Nie” nie powinno rozpoczynać negocjacji. Partner może odczuwać rozczarowanie, ale odpowiedzialność za poradzenie sobie z tą emocją należy do niego. Obrażanie się, wielokrotne pytanie, wzbudzanie winy albo wycofywanie czułości sprawiają, że kolejna zgoda nie jest już w pełni swobodna.

2. Oddzielcie czułość od oczekiwania seksu

Przytulenie, masaż, pocałunek czy wspólne leżenie mogą przez pewien czas nie prowadzić do niczego więcej. Takie doświadczenia pomagają odzyskać zaufanie do dotyku i przekonać ciało, że bliskość nie oznacza automatycznie konieczności odbycia stosunku.

3. Dajcie sobie zgodę na przerwę

W niektórych parach potrzebny jest czas bez seksu, aby obniżyć napięcie i zatrzymać mechanizm przymusu. Taka przerwa nie powinna być karą ani formą wycofania z relacji. Jej celem jest stworzenie przestrzeni, w której obie osoby mogą poczuć się bezpieczniej.

4. Porozmawiajcie o rozżaleniu

Osoba, która przez długi czas zgadzała się na niechciany seks, może potrzebować opowiedzieć o złości, smutku i poczuciu lekceważenia. Zadaniem partnera nie jest natychmiastowe bronienie swoich intencji, lecz usłyszenie, jaki wpływ miał dotychczasowy wzorzec.

Uznanie krzywdy nie musi oznaczać przypisania komuś intencji skrzywdzenia. Można nie chcieć zranić partnerki, a jednocześnie uczestniczyć w dynamice, która była dla niej bolesna.

5. Odbudujcie zgodę opartą na wyborze

Bezpieczna zgoda oznacza możliwość powiedzenia zarówno „tak”, jak i „nie”, bez kary i bez konieczności zarządzania emocjami drugiej osoby. Dopiero kiedy odmowa naprawdę staje się bezpieczna, może pojawić się przestrzeń na autentyczne „tak”.

6. Rozważcie terapię par lub konsultację seksuologiczną

Pomoc specjalisty może być potrzebna szczególnie wtedy, gdy pojawiły się awersja, lęk, ból, silne rozżalenie, częste konflikty albo całkowite wycofanie z bliskości. Terapia nie powinna zaczynać się od nakłaniania do częstszego seksu, lecz od rozpoznania presji, odbudowania granic i przywrócenia poczucia bezpieczeństwa.

Jak partner może wspierać partnerkę?

Najważniejsze jest pokazanie w praktyce, że jej granice są ważniejsze niż doraźne zaspokojenie potrzeby seksualnej. Nie wystarczy jednorazowo powiedzieć: „możesz odmówić”. Bezpieczeństwo odbudowuje się przez wiele powtarzających się doświadczeń, w których odmowa zostaje spokojnie przyjęta.

Partner może:

  • przyjąć „nie” bez obrażania się i ponawiania prośby, bo przecież seks z obowiązku zdarza się;
  • zapytać, jaki dotyk jest obecnie komfortowy;
  • nie traktować czułości jako obietnicy seksu;
  • wysłuchać opowieści o wcześniejszych doświadczeniach bez zaprzeczania;
  • zrezygnować z liczenia zbliżeń i wywierania presji na częstotliwość;
  • wspierać partnerkę w odkrywaniu, czego sama chce;
  • zaakceptować, że odbudowanie pożądania wymaga czasu;
  • zaproponować wspólną terapię, zamiast przedstawiać partnerkę jako jedyne źródło problemu.

Sama zgoda nie zawsze wystarcza

Seks z obowiązku nie zawsze wygląda jak jawny przymus. Może być zgodą wypowiedzianą po to, żeby zachować spokój, uniknąć poczucia winy albo ochronić relację. Jeśli jednak staje się stałym wzorcem, może wiązać się ze spadkiem pożądania, unikaniem dotyku, rozżaleniem i osłabieniem bliskości.

Nie oznacza to, że każdy seks rozpoczęty bez spontanicznej ochoty jest szkodliwy. Najważniejsze są swoboda wyboru, bezpieczeństwo odmowy i to, jak dana osoba czuje się w trakcie oraz po zbliżeniu. Kiedy Twoje doświadczenie to seks z obowiązku, to po seksie będziesz doświadczała trudnych emocji i taki seks z obowiązku będzie Cię oddalał od partnera, zamiast zbliżać.

Zdrowa intymność nie opiera się na obowiązku. Potrzebuje przestrzeni, w której obie osoby mogą być szczere — również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie”.

Jeśli seks stał się w Waszej relacji źródłem napięcia, lęku albo rozżalenia, możecie zgłosić się do mnie na konsultację seksuologiczną lub terapię par. Wspólnie przyjrzymy się temu, co podtrzymuje trudny wzorzec, i poszukamy sposobu odbudowania bezpieczeństwa, czułości oraz bliskości — bez presji i w tempie dostosowanym do Waszych możliwości. Zobaczcie JAK PRACUJĘ.

Dr Cami Hurst w rozmowie z dr Jennifer Finalyson-Fife rozmawiają o psychologicznym wpływie, kiedy w relacji jest seks z obowiązku.

Przewijanie do góry